sobota, 16 stycznia 2010
nie wiem jak to ubrac w slowa. nie wiem jak sie czuje w zasadzie. nie wiem czy mam racje, by sie oburzac, czuc sie zraniona, zdradzona. nie wiem kogo obwiniac.
nowy rok zaczal mi sie 'fajerwerkowo'. a to nie z powodu ogni sztucznych, ale mojego ex, zwanego przeze mnie foka, ktory mnie zapytal czy mialabym cos przeciwko, gdyby zaczal sie spotykac z moja kuzynka... zaniemowilam najpierw. na krotka chwile. a potem nie chcialam niczego juz sluchac. nie chcialam rozmawiac. zabolalo. bardzo. tylko dlaczego?

moja kuzynka spotkala foke na moich urodzinach (tydzien przed swietami) po paru latach bez kontaktu. wymienili sie telefonami przy moim posrednictwie. spedzili 2 dni swiat razem i zdecydowali, ze beda razem, bo obydwoje czuja sie samotni. nie, ze milosc, ze trafila ich nagla jasnosc, ze sa dla siebie stworzeni ani nic w tym rodzaju.

nie wiem co mam zrobic, jak sie zachowac, co czuc nawet nie wiem. strasznie sie pogubilam. strasznie mi w tym wszystkim Kennego brakuje...
niedziela, 03 stycznia 2010
postanowienia?

tak sobie myslalam w zeszlym roku, na poczatku, ze chcialabym podrozowac. i podrozowalam. ksiazek wiecej czytac- czytam w metrze :-) filmow ogladac- w trakcie dlugich lotow to i kilka, jeden za drugim. poznac wiecej ludzi, kultur, doswiadczyc wiecej kulinarnie, ale tez znalezc czas na odpoczynek. dopielam swego- troche dzieki kompromisom, ale te nadrobie w tym roku.

zawiodlam sie na paru osobach, ale pare innych absolutnie mnie zaszczycilo nazywajac mnie swoim przyjacielem

a co na ten rok? tez bym chciala troche wiecej swiata zobaczyc, ale nie jest to juz celem samym w sobie. przede wszystkim studia. chcialabym sie dostac na studia. nie bedzie latwo, ale sprobowac nie zaszkodzi. przeprowadzic sie chce, miec wlasne miejsce, moje, sama, tylko ja, gniazdko. wrocic mi czas do siebie, do korzeni, do zywiolow, ktore mnie porywaly zarowno w przestworza, do zycia, jak i zwyczajnie, porannie z lozka :-)

i gdzies pomiedzy tym wszystkim chce troche morza i chce gor i nauczyc sie wspinac, by moc na to wszystko, co jest moim zyciem, spojrzec z gory i moc powiedziec, ze jest lepiej, ze po prawie 2 latach znowu moge przec przed siebie, z podniesiona glowa, niepomna przestrog uczyc sie na wlasnych bledach. i kto wie, moze w tym wirze wydarzen i serce przyjazne znajde, co to czasem bedzie sie mona przytulic, wesprzec i posmiac...

niemalo, co? ;-)

czwartek, 31 grudnia 2009
bah humbug is over!...

nowych sciezek i nowych swiatel na wszelkich, wybranych drogach swiata. ukojenia zmeczonym podrozami, wytrwalosci tym w trakcie poznawania. nowych doznan, przyjemnych sercu. i osoby, ktora te wszystkie chwile bedzie z wami dzielila, bo we dwoje (albo wiecej) zle sie dzieli a dobre sie mnozy...
szczesliwego nowego roku!
niedziela, 20 grudnia 2009
swieta, xmas

posniezylo przez chwile w londynie i na reszcie wyspy. ogolna panika i klopoty z transportem, ogolne zaskoczenie...

swieta za rogiem. wybieram sie na wioske niemalze i mam nadzieje, ze mnie tam zasniezy porzadnie :-) bedzie po polsku w tym roku: bigosy, sledzie i pierogi, barszczyk, chlebek i sekacz. a to wszystko popite wysmienitym portem na koniec... co nie zmienia faktu, ze nadal nie jestem oredowniczka swiat. 'bah humbug', jak mawial scrudge...

aczkolwiek zycze wam wszystkim przede wszystkim zdrowych i spokojnych, bialych, ale nie za zimnych, dni grudniowych i spelnienia zyczen przy pierwszej, wigilijnej gwiazdce

m

czwartek, 10 grudnia 2009
muzycznie

bylam

widzialam

sluchalam

oniemialam i ogluchlam, he he...

5.XII

7.XII

a pomiedzy, 6.XII wybralam sie na portobello road

zaczarowalam sie...oczywiscie moje zdjecia sa znowu za duze na wklejenie tutaj a ja techniczna sierota jestem w temacie zmniejszania...

dobrze mi zrobil taki intensywny weekend w rocznice odejscia taty...

niedziela, 22 listopada 2009

cisza moze zabijac
od srodka
sukcesywnie

nie wolno sie bac mowic o marzeniach

zagadkowo dzisiaj, bo melancholia kapie z abazura...
sobota, 14 listopada 2009
dzisiaj wieczorem

 no dobrze, od razu sie przyznaje, ze zdjecie nie jest moje. sciagnelam ze strony pana Stanko, ktorego ide dzis posluchac na tzw. zywca.

pogoda wybornie barowo- jazzowa. wicher duje taki, ze malo lbow nie pourywa, a nie tam tylko jakies czapki... a ma byc gorzej jeszcze. jutro. sztormy nam zapowiadaja w londynie... burze, sie znaczy. nic a nic mi sie to nie podoba, bo aby do pracy musze sie z domu wynurzyc...

wtorek, 03 listopada 2009
po wlosku, ale inaczej...

http://www.youtube.com/watch?v=pBVt6uIdyXw&NR=1
niedziela, 25 października 2009
florencja

i jak tu sie nie zachwycic?

pojawilo mi sie na mapie europy kolejne miasto, do ktorego winnam wrocic. i to na dluzej niz dwa dni...

udalo sie, bo pogoda sprzyjala- przynajmniej pierwszego dnia, we florencji. nastepnego, w pizie, padalo caly dzien, ale bez ulewy sie obeszlo. nie ma co porownywac jednego miasta  z drugim, bo wiadomo na ile sie zasluzyli medicci dla florencji, wiec pisa nie miala szans na takowe dotacje. mimo wszystko pisa tez zachwyca. tyle tylko, ze o wile mniej jest atrakcji i wyjatkowych miejsc do zobaczenia. udalo sie jednak wdrapac na krzywa wieze. smieszne uczucie, kiedy wspinajac sie po schodach nagle sobie uswiadomilam, ze tak jak inni, prawie ocieram sie o sciane, by zachowac rownowage, a tak naprawde to robie cos zupelnie odwrotnego :-) cala wieza jest wykonana z marmuru, wiec przy deszczu chodzenie po licznych schodach nie nalezy do przyjemnosci, ale widok z 'dachu' wiezy wynagradza trudy.

dodatkowo jestem zauroczona kolorystyka, tak typowa dla toskanii, zolto-pomaranczowe barwy domow, z zielonymi lub ciemno-brazowymi okiennicami. pnace sie po tym wszystkim bluszcze i osypujacy sie tu i owdzie tynk...uczta dla oczu!

poniedziałek, 19 października 2009
brrr

zimno sie robi. trzeba sie bedzie dostosowac do warunkow znowu- chlodno i mokro... sezon zup otwarty! poczatki, jak na przeziebienie... rosolek, numer 1, i typowa angielska 'nalewka' z porow i ziemniakow, z duza iloscia pieprzu :) mniam!

ale zeby sie lepiej nastawic psychicznie, jutro lece na 2 dni do pisy, yay! moze nawet sie zalapie na troche slonca, jesli mi szczescie dopisze

chiara, jakies kartkowe zyczenia?

;-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 41